Najtrudniejsze bywają nie wielkie dramaty, lecz to, co dzieje się między ludźmi każdego dnia - niedopowiedziane słowo, poczucie, że znów zostaliśmy źle zrozumiani, dystans, który rośnie mimo naszych starań. Trudności w relacjach międzyludzkich potrafią być ciche, a mimo to odbierać spokój, energię i wiarę w to, że da się być z kimś blisko i czuć się przy tym bezpiecznie.
Jeśli czytasz te słowa, prawdopodobnie coś w Twoich kontaktach z innymi od dłuższego czasu Cię uwiera. To dobry moment, żeby się temu przyjrzeć - i nie musisz robić tego w pojedynkę.
Trudności w relacjach rzadko wyglądają spektakularnie. Znacznie częściej dają o sobie znać w drobnych, powtarzających się sygnałach - takich, które łatwo zbagatelizować, a które z czasem odbierają radość z bycia z ludźmi.
Z różnymi osobami, ale według podobnego scenariusza - jakbyś wciąż wpadał(a) w tę samą pułapkę.
Łatwiej trzymać dystans, niż zaufać i zaryzykować rozczarowanie czy odrzucenie.
Dbasz o innych, a sam(a) zostajesz z pustką i cichym żalem, że nikt nie dba o Ciebie.
Wolisz przemilczeć, byle nie wywołać napięcia - nawet gdy coś naprawdę Cię uwiera.
Jesteś obecny(a), a mimo to nie czujesz się widziany(a) ani do końca rozumiany(a).
Tęsknisz za prawdziwym kontaktem, a jednocześnie coś w Tobie się przed nim broni.
Jeśli w którymś z tych sygnałów rozpoznajesz siebie, nie oznacza to, że jest z Tobą coś nie w porządku. Oznacza, że sposób, w jaki nauczyłeś(aś) się być w relacjach, dziś zaczyna Cię ograniczać - a temu można się przyjrzeć.
Sposobu, w jaki wchodzimy w relacje, uczymy się bardzo wcześnie - na długo, zanim potrafimy to nazwać. To, czy w dzieciństwie mogliśmy liczyć na bliskość i bezpieczeństwo, czy raczej na chłód i nieprzewidywalność, zostaje w nas jako rodzaj wewnętrznej mapy. Później, już jako dorośli, nieświadomie odtwarzamy ją w kolejnych związkach, przyjaźniach i relacjach zawodowych.
Można to porównać do jazdy dobrze znaną trasą. Nawet gdy chcemy dotrzeć w nowe miejsce, nogi same skręcają tam, gdzie zawsze - bo tak jest znajomo i bezpiecznie. Dlatego mimo szczerych chęci wciąż lądujemy w podobnych sytuacjach: z osobą, która nas rani, w roli tej, która się poświęca, albo w samotności, która „chroni" przed zranieniem.
Relacje nie są dodatkiem do życia - są jednym z jego fundamentów. Przywołane badanie pokazuje, że to jakość naszych więzi - bardziej niż pieniądze czy pozycja - najsilniej wpływa na zdrowie i samopoczucie w dalszym życiu. Trudności w relacjach to więc nie „błahostka", lecz obszar, który realnie decyduje o tym, jak nam się żyje.
Sposobu, w jaki wchodzimy w relacje, uczymy się bardzo wcześnie - na długo, zanim potrafimy to nazwać. To, czy w dzieciństwie mogliśmy liczyć na bliskość i bezpieczeństwo, czy raczej na chłód i nieprzewidywalność, zostaje w nas jako rodzaj wewnętrznej mapy. Później, już jako dorośli, nieświadomie odtwarzamy ją w kolejnych związkach, przyjaźniach i relacjach zawodowych.
Można to porównać do jazdy dobrze znaną trasą. Nawet gdy chcemy dotrzeć w nowe miejsce, nogi same skręcają tam, gdzie zawsze - bo tak jest znajomo i bezpiecznie. Dlatego mimo szczerych chęci wciąż lądujemy w podobnych sytuacjach: z osobą, która nas rani, w roli tej, która się poświęca, albo w samotności, która „chroni" przed zranieniem.
Relacje nie są dodatkiem do życia - są jednym z jego fundamentów. Przywołane badanie pokazuje, że to jakość naszych więzi - bardziej niż pieniądze czy pozycja - najsilniej wpływa na zdrowie i samopoczucie w dalszym życiu. Trudności w relacjach to więc nie „błahostka", lecz obszar, który realnie decyduje o tym, jak nam się żyje.
Wzorce, o których mowa, powstawały latami i są głęboko wpisane w nasze reakcje - dlatego rzadko zmieniają się od samego postanowienia. Najskuteczniejszym miejscem, by im się przyjrzeć, jest bezpieczna relacja: taka, w której możesz mówić otwarcie, bez oceny i bez lęku, że znów zostaniesz źle zrozumiany(a). W zależności od tego, czego potrzebujesz, proponujemy jedną z form wsparcia.
Przestrzeń na przyjrzenie się swoim wzorcom, emocjom i temu, co powtarza się w Twoich relacjach. Zobacz szczegóły
Gdy trudność dotyczy konkretnej, ważnej relacji, a rozmowy w domu kończą się tak samo - w napięciu i oddaleniu.
Kiedy napięcia najmocniej dają o sobie znać w relacji z dzieckiem. Zobacz szczegóły
Pierwszym krokiem nie jest wielka decyzja o „naprawianiu siebie" - jest nim po prostu rozmowa. Podczas pierwszego spotkania wspólnie nazwiemy to, co Cię sprowadza, i zastanowimy się, która forma wsparcia będzie dla Ciebie najlepsza.
Decyzja, żeby porozmawiać o czymś tak osobistym jak własne relacje, rzadko przychodzi łatwo. Wątpliwości, które być może teraz czujesz, słyszymy niemal na każdym pierwszym spotkaniu - i żadna z nich nie jest powodem, by z pomocy rezygnować.
Tak. Nie trzeba czekać na kryzys ani na moment, w którym zrobi się „naprawdę źle". Cierpienie w relacjach to wystarczający powód, by o siebie zadbać.
Gabinet to jedno z niewielu miejsc, w których nikt Cię nie ocenia. Jesteśmy po to, żeby zrozumieć Twoją perspektywę, a nie ją recenzować.
To bardzo częste i całkowicie w porządku. Nie musisz przychodzić z gotową opowieścią - prowadzenie rozmowy jest naszym zadaniem.
Nie musisz być gotowy(a) na wszystko naraz - wystarczy, że jesteś gotowy(a) na pierwszą rozmowę.
Zgłoszenie się po pomoc nie wymaga gotowego planu ani odwagi na wszystko naraz. Wystarczy pierwszy kontakt - resztę przechodzimy razem, w Twoim tempie.
Napisz lub zadzwoń i w kilku zdaniach opisz, co Cię sprowadza. Nie musi to być dopracowane - wystarczy początek.
Na pierwszym spotkaniu wspólnie nazywamy trudność i to, na czym Ci zależy - bez oceny i bez pośpiechu.
Ustalamy formę i tempo pracy dopasowane do Ciebie, a Ty decydujesz, jak dalej chcesz się rozwijać.
Towarzyszę osobom, które przeżywają trudności w relacjach, kryzysy związane ze zmianą, obniżony nastrój czy osłabione poczucie własnej wartości. Psychoterapia jest dla mnie spotkaniem z drugim człowiekiem - miejscem, w którym można w bezpieczny sposób odzyskać kontakt ze sobą i z innymi. Pracuję z osobami dorosłymi i młodymi dorosłymi, prowadzę terapię indywidualną oraz konsultacje. Zobacz pełny profil
Nie musisz mieć wszystkiego poukładanego, żeby przyjść. Wystarczy chęć, żeby coś w swoich relacjach zrozumieć inaczej. W Ośrodku Moje Miejsce w Warszawie jesteśmy tu, żeby Ci w tym towarzyszyć - z szacunkiem, uważnością i bez pośpiechu.
